środa, 16 grudnia 2015

"Zgubiłam się Boże po drodze, wciąż idąc biegiem przez życie (...)"

Czasem pewne dni są ciężkie, 
gdy się chce za dużo,
za bardzo,
za szybko?
Za dużo myśli. Coś typu HiperMyśloza.
Czasem autoobserwacje, autoanalizy można przedawkować...
Jak to podsumował mój dobry znajomy:
"Skierowanie do wewnątrz może obniżyć nastrój a ten z kolei powoduje że koncentrujemy się na negatywach i koło się zamyka" D.M.


A przecież nie o to chodzi by rozdrapywać przeszłość i się w niej babrać?


Chciałam otworzyć się, zbadać prawdziwe fundamenty... zrozumieć, pogodzić się z tym,
przytulić metaforyczną "małą dziewczynkę" w sobie, dodać jej odwagi i pozwolić by życie po prostu się działo.
A gdzie to moje Tu i Teraz? 
No gdzieś zagubiłam, Ale staram się z uważnością obserwować ten niewygodny stan.
Wnioski?
Dziwne. Myślałam że nigdy nie przyznam, że lepiej czasem nie myśleć. ;)
A jednak.

Bo co daje zamartwianie się?
Nic budującego, nic dobrego, nic co może dodać sił, energii.
Przecież martwienie się na zapas w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie odbiera dzisiejsza siłę i w całe nie zmniejszają jutrzejszych trosk.
Jednak czasem trudno się nie martwić, wyłączyć negatywne myśli i obawy.
Bo któż się nie martwi o swoją przyszłość, o to co przyniesie jutro.
"Dzisiejszy świat tak gna, że trudno nadążyć"... nie raz można usłyszeć tego typu zdanie.
A może to JA gnam?
Dokąd? 
Ok, kilka głębokich oddechów.



Motto na dziś...

"mniej znaczy więcej"

  • mniej negatywnych myśli  [destrukcyjne myśli przeformułować na pozytywne, operacja ta w cale nie jest łatwa, prosta i przyjemna, jednak nikt nie mówił, że będzie lekko ;-) ]
  • mniej zmartwień [bo nic nie wnoszą, a często są tylko tworami wyobraźni]
  • mniej złudzeń [trzeba zmierzyć się z rzeczywistością zastaną, nie projektować kolejnych tworów i wyimaginowanych gremlinów]


Zatem, na ten moment:
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam. Na pierwszej stacji,
 teraz, tu!"

Otóż to,
dziś zrobię wszystko co w mojej mocy by powrócić...
do dziś,
do teraz
do chwili obecnej.






sobota, 12 grudnia 2015

Słowo wstępu


Od kiedy pamiętam wnikliwie obserwowałam
(jako dziecko niestety czasem dosadnie komentowałam :) )
wszystko co mnie otacza, ludzi, zdarzenia, zachowania.
Obecna ciałem, duchem, oczyma czasem zbyt często słowem mówionym.
Byłam tak zwanym wiecznie pytającym dzieckiem.
Z perspektywy nieśmiało poczynionych prób samoobserwacji i pracy nad sobą dostrzegam, że uważność <<Mindfulness>> towarzyszyła mi od bardzo dawna.
Wcześniej zupełnie nieświadomie...
teraz coraz bardziej świadomie staram się BYĆ.
Po prostu TU i TERAZ.
Każdy dzień i doświadczenie uczy BYCIA.

Czasem można przeżyć miłe zaskoczenie po bolesnym autoszperaniu w czeluściach psyche ;)
Choć zazwyczaj trzeba wyjść ze strefy komfortu i zmierzyć się z bardzo niewygodnymi dla siebie faktami,
przywarami,
wadami
i własnymi gremlinami. (gremlin w rozumieniu mały potworek który sieje obawę i pisze czarne scenariusze)
O tym i o wielu innych sprawach będę się starała pisać.
Głębokie i trudne pytania znajdą tu swoje miejsce.
A tym czasem...