niedziela, 8 maja 2016

Nie trać swojego czasu, masz jedno życie do przeżycia. -chyba że jesteś kotem, to masz ich dziewięć heeh


Po licznych, czasem dość bolesnych, samoobserwacjach (czyt. rozkminach) 
doszłam do punktu zwanego EUREKĄ.
Odkryłam oczywistą oczywistość, 
wszystkim dobrze znaną, mi również,
aczkolwiek sendo leży w uświadomieniu sobie tego!
A czego?


Mianowicie tego, że dużo czasu poświęcam (czyt. MARNUJE) na myślenie, planowanie i rozważanie wszystkich możliwych scenariuszy swoich działań.




W jakim celu? Co mi da zamartwianie się na zapas?

Jak wcześniej wielokrotnie wspominałam myślenie w zbyt stężonej dawce jest szkodliwe i to bardzo.

Planowanie- ok potrzebne, aczkolwiek również w odpowiedniej ilości.
Gdy planowanie działań pochłania więcej czasu/ siły/ energii niż samo działanie to chyba coś poszło nie tak.
Rozpatrywanie wszystkich możliwych scenariuszy również winno być dozowane w rozsądnej ilości, gdyż
po 1 nie jesteśmy wróżbitą Maciejem i nie możemy przewidzieć przyszłości
po 2 nie na wszystko mamy wpływ, więc warto dopuścić
po 3 z każdej sytuacji jest wyjście, czasem zmusza ono do opuszczenia bezpiecznej przystani i popełnienia szalonych decyzji.


Suma summarum po cholerę tracić swój cenny czas, pora zacząć działać.
A na koniec zapraszam do filmu:


Don't waste your time, you have only one life to live.





sobota, 7 maja 2016

"Wiec czego kur**a chcesz od życia?" Głębokie pytania w wydaniu Michała Wawrzyniaka.

"Więc czego KUR#%@ chcesz od życia?! 
Ile masz zamiar czekać, aż ktoś coś za Ciebie zrobi?
Ile więcej wymówek znajdziesz?
Ile razy masz zamiar swoje niepowodzenia, tłumaczyć nieumiejętnościami i problemami innych? 
Widziałeś kogoś, komu pomogło użalanie się nad sobą? 
Obudź się! Rusz dupsko!
Pomyśl CO, później z KIM, daj sobie CZAS, a na końcu zdziwisz się gdy poznasz JAK to osiągnąć. 
Czy każdemu wyjdzie? 
NIE WIEM… 
Czy każdy może? Zdecydowanie tak!" 
Michał Wawrzyniak.
***
Mocne słowa. Proste i bezpośrednie. Bo po co komplikować? Zbyt ostre? być może...
... ale w tym właśnie tkwi cały urok MW
***


czwartek, 5 maja 2016

Czego potrzebujesz?

Poprzedni post był o poszukiwaniu szczęścia.
Czasem słysząc ten frazes przychodzi mi na myśl poszukiwanie Nibylandii.

Zwłaszcza  gdy coś w życiu paskudnie uwiera, czujesz w każdej komórce swojego ciała nieuchronne zmiany, a pojęcie szczęścia szkicuje się bardzo mgliście...
....w bliżej nieokreślonej przyszłości.

I gdzie w tym mglistym pejzażu szansa na znalezienie szczęścia?

Może się zdawać że ucieczka- wyjazd (na dłuugo, może na zawsze?) oderwanie się od szarej rzeczywistości będzie zbawienne.
Można zacząć wszystko od nowa.
Czyste karty na Nowej Drodze Życia.
Bo czyż nie najprostszą drogą jest spakować się i uciec?
Niby można.
Ale słabo wygląda całe życie w formie jednej wielkiej ucieczki, wiecznych przeprowadzek i egzystencji na walizkach.
Zwłaszcza, że czasem po prostu dłużej tak się nie da.
Życie, zobowiązania,
dom?
dziecko (dzieci?)
i wiele innych kotwic.
***
W moim przypadku uwielbiam mą słodką 13-o miesięczną kotwiczkę.
Nadaje znaczenie i sens.
Naucza dystansu..
cierpliwości...
i poprzez spore ograniczenia, które wniosła do mojego życia uczy pokory.
Są to najcenniejsze lekcje w moim życiu.

 ***
Szczęście różne ma imiona.
Różną przybiera postać.
Czasem jest krótką chwilą w ciągu dnia.
a czasem upragnionym słońcem po długiej burzy.

***

Ja już wiem czym ono jest dla mnie, a Ty?

Zastanów się krótką chwilę,

-czym jest dla Ciebie szczęście?

-co Cię uszczęśliwia?

 -jak to możesz osiągnąć?

-po czym poznasz, że osiągnęłaś/łeś swój cel?

-co możesz zrobić by zatrzymać to uczucie szczęścia na dłużej?

-zatem jaki będzie Twój pierwszy krok do osiągnięcia tego celu?

&

Just do it!!!

Samo się nic nie zrobi. 
Pamiętaj marzenia same się nie spełnią. 

Marzenia mają być planami z datą wykonania,
nie abstrakcyjnymi pojęciami!

Zastanów się czego potrzebujesz aby przeżyć ten dzień szczęśliwie?

Weź sobie od życia właśnie to czego potrzebujesz.




wtorek, 3 maja 2016

Powrót. Czas zmian- CAŁA NAPRZÓD!

Za 3 tygodnie wracamy.
Do Polski.
Do domu.
Do patologi ale znanych... POLSKICH.


Tyle czasu minęło, godziny uciekły, dni się skończyły.
Czasem motywacja więdła przygniatana prozą życia w rozmiarze XXL.
Wiele trudnych decyzji za nami.
Teraz po gorzkiej lekcji pokory będzie już tylko lepiej.

Zdecydowanie wystarczy tej angielskiej kultury, kraju, mentalności, problemów, zmagań,

licznych nonsensów.
Powiedzieliśmy dość. 
Koniec i początek.
Cała naprzód, zawracamy nasz okręt na spokojne wody.

***

Nie gloryfikuje Polski, aczkolwiek jestem świadoma:

- że w tym kraju zawsze Polka, choćby lubiana i ze świetnym wykształceniem, będzie zawsze obywatelką drugiej kategorii
- ogromnej niechęci do tego by moje dziecko wychowywało się w tym kraju,
- że wszędzie jest dobrze gdzie nas nie ma,
- że z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się opuść ojczysty kraj.
- że trzeba będzie na nowo przyzwyczajać się do starego, za którym teraz tak tęsknimy
- że nic nie będzie takie jakie zostawiliśmy.
***



Ale warto!
dla domu, rodziny, spotkań, kawy, serca, miłości, obecności. 
Radości w oczach swojego dziecka i w oczach rodziny. 

Czasem warto odświeżyć stare rozdziały, 
z większym dystansem, 
z nowymi priorytetami i większą pokorą.

Kolejne wyzwanie. 
Być może będzie ciężko
ALE wiem, że za jakiś czas okaże się,
że było warto. 


DZIAŁAMY. ZMIENIAMY.

CAŁA NAPRZÓD!



środa, 16 grudnia 2015

"Zgubiłam się Boże po drodze, wciąż idąc biegiem przez życie (...)"

Czasem pewne dni są ciężkie, 
gdy się chce za dużo,
za bardzo,
za szybko?
Za dużo myśli. Coś typu HiperMyśloza.
Czasem autoobserwacje, autoanalizy można przedawkować...
Jak to podsumował mój dobry znajomy:
"Skierowanie do wewnątrz może obniżyć nastrój a ten z kolei powoduje że koncentrujemy się na negatywach i koło się zamyka" D.M.


A przecież nie o to chodzi by rozdrapywać przeszłość i się w niej babrać?


Chciałam otworzyć się, zbadać prawdziwe fundamenty... zrozumieć, pogodzić się z tym,
przytulić metaforyczną "małą dziewczynkę" w sobie, dodać jej odwagi i pozwolić by życie po prostu się działo.
A gdzie to moje Tu i Teraz? 
No gdzieś zagubiłam, Ale staram się z uważnością obserwować ten niewygodny stan.
Wnioski?
Dziwne. Myślałam że nigdy nie przyznam, że lepiej czasem nie myśleć. ;)
A jednak.

Bo co daje zamartwianie się?
Nic budującego, nic dobrego, nic co może dodać sił, energii.
Przecież martwienie się na zapas w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie odbiera dzisiejsza siłę i w całe nie zmniejszają jutrzejszych trosk.
Jednak czasem trudno się nie martwić, wyłączyć negatywne myśli i obawy.
Bo któż się nie martwi o swoją przyszłość, o to co przyniesie jutro.
"Dzisiejszy świat tak gna, że trudno nadążyć"... nie raz można usłyszeć tego typu zdanie.
A może to JA gnam?
Dokąd? 
Ok, kilka głębokich oddechów.



Motto na dziś...

"mniej znaczy więcej"

  • mniej negatywnych myśli  [destrukcyjne myśli przeformułować na pozytywne, operacja ta w cale nie jest łatwa, prosta i przyjemna, jednak nikt nie mówił, że będzie lekko ;-) ]
  • mniej zmartwień [bo nic nie wnoszą, a często są tylko tworami wyobraźni]
  • mniej złudzeń [trzeba zmierzyć się z rzeczywistością zastaną, nie projektować kolejnych tworów i wyimaginowanych gremlinów]


Zatem, na ten moment:
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam. Na pierwszej stacji,
 teraz, tu!"

Otóż to,
dziś zrobię wszystko co w mojej mocy by powrócić...
do dziś,
do teraz
do chwili obecnej.






sobota, 12 grudnia 2015

Słowo wstępu


Od kiedy pamiętam wnikliwie obserwowałam
(jako dziecko niestety czasem dosadnie komentowałam :) )
wszystko co mnie otacza, ludzi, zdarzenia, zachowania.
Obecna ciałem, duchem, oczyma czasem zbyt często słowem mówionym.
Byłam tak zwanym wiecznie pytającym dzieckiem.
Z perspektywy nieśmiało poczynionych prób samoobserwacji i pracy nad sobą dostrzegam, że uważność <<Mindfulness>> towarzyszyła mi od bardzo dawna.
Wcześniej zupełnie nieświadomie...
teraz coraz bardziej świadomie staram się BYĆ.
Po prostu TU i TERAZ.
Każdy dzień i doświadczenie uczy BYCIA.

Czasem można przeżyć miłe zaskoczenie po bolesnym autoszperaniu w czeluściach psyche ;)
Choć zazwyczaj trzeba wyjść ze strefy komfortu i zmierzyć się z bardzo niewygodnymi dla siebie faktami,
przywarami,
wadami
i własnymi gremlinami. (gremlin w rozumieniu mały potworek który sieje obawę i pisze czarne scenariusze)
O tym i o wielu innych sprawach będę się starała pisać.
Głębokie i trudne pytania znajdą tu swoje miejsce.
A tym czasem...