gdy się chce za dużo,
za bardzo,
za szybko?
Za dużo myśli. Coś typu HiperMyśloza.
Czasem autoobserwacje, autoanalizy można przedawkować...
Jak to podsumował mój dobry znajomy:
"Skierowanie do wewnątrz może obniżyć nastrój a ten z kolei powoduje że koncentrujemy się na negatywach i koło się zamyka" D.M.
A przecież nie o to chodzi by rozdrapywać przeszłość i się w niej babrać?
Chciałam otworzyć się, zbadać prawdziwe fundamenty... zrozumieć, pogodzić się z tym,
przytulić metaforyczną "małą dziewczynkę" w sobie, dodać jej odwagi i pozwolić by życie po prostu się działo.
A gdzie to moje Tu i Teraz?
No gdzieś zagubiłam, Ale staram się z uważnością obserwować ten niewygodny stan.
Wnioski?
Dziwne. Myślałam że nigdy nie przyznam, że lepiej czasem nie myśleć. ;)
A jednak.
Bo co daje zamartwianie się?
Nic budującego, nic dobrego, nic co może dodać sił, energii.
Przecież martwienie się na zapas w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie odbiera dzisiejsza siłę i w całe nie zmniejszają jutrzejszych trosk.
Jednak czasem trudno się nie martwić, wyłączyć negatywne myśli i obawy.
Bo któż się nie martwi o swoją przyszłość, o to co przyniesie jutro.
"Dzisiejszy świat tak gna, że trudno nadążyć"... nie raz można usłyszeć tego typu zdanie.
A może to JA gnam?
Dokąd?
Dokąd?
Ok, kilka głębokich oddechów.
Motto na dziś...
"mniej znaczy więcej"
- mniej negatywnych myśli [destrukcyjne myśli przeformułować na pozytywne, operacja ta w cale nie jest łatwa, prosta i przyjemna, jednak nikt nie mówił, że będzie lekko ;-) ]
- mniej zmartwień [bo nic nie wnoszą, a często są tylko tworami wyobraźni]
- mniej złudzeń [trzeba zmierzyć się z rzeczywistością zastaną, nie projektować kolejnych tworów i wyimaginowanych gremlinów]
Zatem, na ten moment:
"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam. Na pierwszej stacji,
teraz, tu!"
Otóż to,
dziś zrobię wszystko co w mojej mocy by powrócić...
do dziś,
do teraz
do chwili obecnej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz